Jestem żulem spod budki z piwem

Prezes Legii Bogusław Leśnodorski w moim wywiadzie użył słowa powszechnie uznawanego za wulgarne. Pojawiło się jakieś niezrozumiałe dla mnie poruszenie, nawet redaktorzy Wyborczej i Rzepy o tym napisali. Słowo "chu..." okazało się ważniejsze, od kilku transferów i porozumienia z kibicami. Przeklinają wszyscy, a później pokazują palcem. To nazywa się hipokryzja.

W sobotę na czołówce sport.pl, czyli serwisu sportowego Gazety Wyborczej, przez pół dnia wisiał tekst Przemysława Iwańczyka o mojej rozmowie z prezesem Legii Leśnodorskim, w którym Iwańczyk pisze tak: „Sam wywiad przeplatany jest mocnymi słowami, które zarządzający największym polskim klubem mógłby sobie darować”. Za chwilę znajduję felieton Mirosława Żukowskiego, szefa sportu w Rzeczpospolitej, a tam: „(…) czy musi to oznaczać akceptację takiego języka i to nie przy piwie, tylko w rozmowie z dziennikarzem?”. Na naTemat list otwarty opublikował nasz bloger – Tomasz Zimoch.

Chodzi o stwierdzenie Leśnodorskiego, że jeżeli Legia nie wygra mistrzostwa Polski, to będzie „chu...”. Nigdy nie pracowałem w Wyborczej ani w Rzepie, ale zdarzyło mi się zwiedzić kilka innych redakcji i muszę przyznać, że właśnie w nich nauczyłem się pięknie przeklinać. Dziennikarze przeklinają dużo, i pewnie redaktorzy Iwańczyk, Żukowski i Zimoch, skądinąd bardzo dobrzy dziennikarze, pewnie nie zaprzeczą .

Zobacz to: Bogusław Leśniodorski: Na Legii lepiej niż na Barcelonie [wywiad]

Pamiętam jak siedząc w salce konferencyjnej Borussii Dortmund po meczu z Leverkusen ówczesny naczelny „Futbol Newsa” Piotr Górski, którego zawsze uważałem i uważam za dystyngowanego pana, pospieszał przez telefon pisanie mojej korespondencji w taki sposób, że dopiero w Niemczech zdałem sobie sprawę jak wykwintnie można składać wszelakie bluźnierstwa. I jakoś mnie to nie zgorszyło.

„Chu...” prezesa Leśnodorskiego widocznie uraziło red. Iwańczyka, red. Żukowskiego i red. Zimocha. W komentarzach pojawił się szmer oburzenia, jakby Leśnodorski był pierwszym, który użył tak brzydkiego słowa. A nie jest pierwszy. Uwielbiam wracać do jednej z najfajniejszych lektur jaką udało mi się dorwać, mianowicie specjalnego wydania czterdziestu męskich wywiadów Playboya. To prawie dwieście stron cudownych anegdotek, w których gwiazdy klną na potęgę. Wywiad numer 1: – reżyser Kazimierz Kutz. Klnie. Dalej John Porter, Kazik Staszewski, Maciej Malenczuk, Wojciech Pszoniak. Wszyscy klną. W jednej rozmowie Czarek Pazura opowiada, jak Janusz Gajos krzyknął do niego kiedyś „spierd...”, a w kolejnej Gajos temu nie zaprzecza.

Czytaj to: Janusz Panasewicz: Gra Barcelony powinna wkurw... [Poniedziałkowa Wywiadówka]

Światopoglądowo na pewno nieblisko mi do Krzyśka Stanowskiego z Weszło, ale nie można nie przyznać mu racji, kiedy mówi, że wulgaryzmy są częścią języka polskiego. Klął Tomasz Lis, kiedy Grzesiu spieprzył planszę ze Zbuczyna i Kamil Durczok, któremu nie podobał się stół. Oczywiście – off the record, ale jednak. Wiem, że Iwańczykowi, Żukowskiemu i Zimochowi chodzi o to, że rozmowa była oficjalna, że dla prasy itd. Jasne, że można było tego uniknąć. Ale Leśnodorski nie zrobił uniku. I co?

Już oficjalnie, pięknie i regularnie, „kurw” używa Jerzy Pilch, pisarz, laureat nagrody Nike; gra Barcelony „wkur...” a nie denerwuje czy irytuje Janusza Panasewicza z Lady Pank. To tylko z ostatnich wywiadów. Za mały kaliber? Polecam historię i cytaty z Marszałka Piłsudskiego. Albo arystokrację i list kasztelana Woluckiego do króla Zygmunta III. Albo książki Gombrowicza i jego bluzgi.

Zobacz także: Jerzy Pilch: Piłka nożna nas ogłupia, a piłkarze zdradzają [Poniedziałkowa Wywiadówka]

Dlaczego więc zakląć nie może prezes Leśnodorski? Bo ma marynarkę i zarządza dużym klubem? Bo jest prawnikiem? Wojciechowski też miał i też zarządzał, a bluźnił jeszcze częściej. Kiedy odbywało się to w Ząbkach, albo na Konwiktorskiej nikomu to nie przeszkadzało, a kiedy „kur..” padła kilka kilometrów dalej, to już problem?

Czasami po prostu nie da się zastąpić „kur..” „motylą stopą”. Może dlatego Leśnodorski mówi, że kiedy Legia – klub z Michałem Żewłakowem, Danijelem Ljuboją, najzdolniejszą młodzieżą i budżetem na poziomie 20 mln euro – nie zdobędzie mistrzostwa, to będzie „chu...”. Bo tak będzie. Nie źle, nie słabo, nie pechowo, tylko chu....

To prawda – mocne, dosadne, brutalne. Ale czy nie prawdziwe?

W komentarzach ktoś pisze, że to język spod budki z piwem. W takim razie życzę sobie, żeby każdy kto mówi tak jak Leśnodorski, założył w wieku 22 lat kancelarię prawniczą, był jednym z najbardziej wziętych prawników, a sławę zyskał brawurową pomocą przy kupnie akcji Huty Częstochowa przez ogromne ukraińskie przedsiębiorstwo ISD. I żeby został prezesem Legii.

Zobacz także: Bogusław Leśnodorski - prezes z innej planety. Zaczął marsz z Legią do Ligi Mistrzów

Leśnodorski, nie chcę żeby to była dla niego laurka, ale jest poważnym biznesmenem, który zarobił dla kogoś miliony. I wtedy też przeklinał. A jeżeli wcześniej przeklinał i potrafił doprowadzić do końca wielkie międzynarodowe deale, to dlaczego teraz pięć brzydkich słów miałoby sprawić, że w Legii mu się nie powiedzie? Czy on został zatrudniony do działania, czy krasomówstwa? Gość ma taki styl i już.

Nie chcę być hipokrytą. Sam przeklinam, więc nie wytykam palcem człowieka za to, że mówi jak większość społeczeństwa. Jasne – zaraz w komentarzach odezwą się Strażnicy-Czystości-Słowa. Milion jest was, albo dwa. Pięć! I pewnie dlatego w autobusach, na stadionach, na uniwersytetach ciągle lecą „kur..”. Leśnodorski przeklął publicznie. Żeby daleko nie sięgać, to o prezydentach: jeden chorował na chorobę filipińską, a drugi odczuwał „bul”. Premier natomiast wracał z „ziemi polskiej do wolski". Też publicznie. I naprawdę to wszystko jest lepsze od jednego słowa: „chu...”?

Tak jak Leśnodorski, prezes niegdyś wojskowego klubu, używam, kurczaki pieczone, żołnierskich słów. I dalej będę, a więc pogodziłem się z faktem, że jestem żulem spod budki z piwem.

Blog szefa działu Sport naTemat.pl Sebastiana Staszewskiego
Twitter szefa działu Sport naTemat.pl Sebastiana Staszewskiego
Trwa ładowanie komentarzy...